Tak jak przed laty i dziś ta książka mnie wciągnęła.
Opowieść zaczyna się w 1306 roku, a kończy w 1349 i zawiera historię życia Krystyny, córki Lavransa. Ojciec Krystyny był szanowanym i bogatym norweskim szlachcicem, osiadłym na dworze Jorund w północnej Norwegii. Trzy tomy powieści to trzy etapy życia Krystyny - "Wianek", "Małżeństwo", "Krzyż". Zwykłe życie, lecz tak wspaniale zajmujące - piękne, radosne dzieciństwo, miłość, narodziny dzieci, śmierci bliskich, tęsknota, powodzenie i upadki,trudne wybory i odwaga w kształtowaniu własnego życia.
Polecam
Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
niedziela, 22 kwietnia 2012
Odgrzebuję zdjęcia
sobota, 21 kwietnia 2012
Hoffell
Ostatnia impreza
Ostatnia impreza Oskara Bożonarodzeniowa Oskara w przedszkolu. Dzieci zrobiły przedstawienie dla rodziców. Jak co roku byli mikołaje którzy bawili się i śpiewali wraz z dziećmi i ich rodzicami. Były też i prezenty :)tym roku dzieci dostały szczoteczkę i pastę do zębów :)

Miało to miejsce w grudniu 2011 w hotelu Höfn.

Miało to miejsce w grudniu 2011 w hotelu Höfn.
piątek, 20 kwietnia 2012
Szalony Oskar
Moja słodka Vikula
czwartek, 19 kwietnia 2012
Sezon rowerowy otwarty
Dziś obchodzimy pierwszy dzień lata. Słoneczko świeci ale daleko dzisiejszej pogodzie do lata. Zimno jest i wieje mroźny wiatr.
Jednak skusiłam się na wycieczkę rowerową z dziećmi. Podjechaliśmy na stację benzynową co by nasze rumaki podpompować :). Nie ujechaliśmy kawałka "naszej trasy", a Oskar zaczął narzekać, że go nogi boleją. Normalnie dziadek z tego mojego syna, a może przyczyną owych bolących nóg było za niskie siodełko? (tak se teraz dumam). Pojeździliśmy po paru uliczkach, nie omieszkałam pozaglądać do ogródków, co by popatrzeć co w trawie piszczy. Do lata, takiego o jakim ja myślę, jest jeszcze baaardzo daleko. Na paru krzewach zaczynają się wykluwać listki, a na grządkach widać jedynie żonkile. Jednak z tego też trza się cieszyć i ja to właśnie czynię :))))).
Moi rowerzyści



Jednak skusiłam się na wycieczkę rowerową z dziećmi. Podjechaliśmy na stację benzynową co by nasze rumaki podpompować :). Nie ujechaliśmy kawałka "naszej trasy", a Oskar zaczął narzekać, że go nogi boleją. Normalnie dziadek z tego mojego syna, a może przyczyną owych bolących nóg było za niskie siodełko? (tak se teraz dumam). Pojeździliśmy po paru uliczkach, nie omieszkałam pozaglądać do ogródków, co by popatrzeć co w trawie piszczy. Do lata, takiego o jakim ja myślę, jest jeszcze baaardzo daleko. Na paru krzewach zaczynają się wykluwać listki, a na grządkach widać jedynie żonkile. Jednak z tego też trza się cieszyć i ja to właśnie czynię :))))).
Moi rowerzyści



Subskrybuj:
Posty (Atom)



