Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :)

niedziela, 21 października 2012

Domowy żółty ser

Muszę kiedyś takie cóś wypróbować :)))

niedziela, 14 października 2012

Rozlewisko

Obejrzałam 3 sezony z rozlewiska, czyli:

Dom nad rozlewiskiem

Miłość nad rozlewiskiem

Życie nad rozlewiskiem

Uważam, że jest to jeden z lepszych seriali. Nie, najlepszy. Zakochałam się w nim. Świetna fabuła, muzyka. Zabieram się do książki, bo serial jest oparty na podstawie powieści Małgorzaty Kalicińskiej.
Klimat tego filmu baaardzo przypadł mi do gustu, kurcze zakochałam się w tym wszystkim, chciałabym się tam znaleźć i uczestniczyć w życiu owych bohaterów. Może dlatego, że ciągnie mnie do zaściankowych miejscowości i ludzi którzy w nich przebywają? Tu można się pośmiać, zadumać, może i wzruszyć się?
Serial ukazuje ludzi (polskich) takich jacy są naprawdę, nie owija w bawełnę. Takich swojskich ludzi, z ich walorami i wadami.
W pewnym sensie znalazłam swoje rozlewisko, ale do tego które jest ukazane w filmie, jeszcze mi daleko.
Może dlatego, że jestem Polką i zawsze będzie mnie ciągnąć do ojczyzny? Na to pytanie jeszcze nie jestem w stanie odpowiedzieć. Nie wiem czy potrzeba mi czasu, czy doświadczenia,a może innych aspektów. Nie wiem.
W każdym bądź razie polecam ten serial :)

z nad rozlewiska

czwartek, 11 października 2012

Kapuśniaczek

Pierwszy raz w życiu zrobiłam zupę pod tytułem kapuśniak :). Dumna jestem z siebie a to dlatego, że...
Po szkole Vikula wróciła do domu i pyta co to za ładny zapach (chodziło of kors o zupę mego dzieła).

Ja: kapuśniak ugotowałam
Viki: a co to kapuśniak?
J: zupa
V: łe ja myślałam, że to kapusta
J: to jest kapusta tylko w zupie
V: łe
J: spróbuj, może ci posmakuje
V: nie, na pewno jest niedobre
J: spróbuj, malutko ci nałożę.
Jak powiedziałam, tak uczyniłam. Vikula ze skwaszoną miną (niczym ta zupa) zabiera się do jedzenia. Jedna łyżka siup do buźki i mina jakaś inna się zrobiła.
J: i co smakuje
V: tak, jest pyszna.
Tego dnia u Vikuli była koleżanka Liney, a u Oskara Jakob. Wszystkie dzieci zostały poczęstowane ową zupą. Wszystkim smakowała, tak, że domagały się dokładki.
I taka to moja historia. A morał z tego taki, że póki nie spróbujesz to nie oceniaj :))))).