Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :)

czwartek, 11 października 2012

Kapuśniaczek

Pierwszy raz w życiu zrobiłam zupę pod tytułem kapuśniak :). Dumna jestem z siebie a to dlatego, że...
Po szkole Vikula wróciła do domu i pyta co to za ładny zapach (chodziło of kors o zupę mego dzieła).

Ja: kapuśniak ugotowałam
Viki: a co to kapuśniak?
J: zupa
V: łe ja myślałam, że to kapusta
J: to jest kapusta tylko w zupie
V: łe
J: spróbuj, może ci posmakuje
V: nie, na pewno jest niedobre
J: spróbuj, malutko ci nałożę.
Jak powiedziałam, tak uczyniłam. Vikula ze skwaszoną miną (niczym ta zupa) zabiera się do jedzenia. Jedna łyżka siup do buźki i mina jakaś inna się zrobiła.
J: i co smakuje
V: tak, jest pyszna.
Tego dnia u Vikuli była koleżanka Liney, a u Oskara Jakob. Wszystkie dzieci zostały poczęstowane ową zupą. Wszystkim smakowała, tak, że domagały się dokładki.
I taka to moja historia. A morał z tego taki, że póki nie spróbujesz to nie oceniaj :))))).

Brak komentarzy: