Tak, fajnie się jest obudzić o 1.58 w nocy. Na około cisza i głucha noc, nawet żaden samochód nie raczy przejechać pod domem. Bo po co? No bo inni sobie smacznie śpią. Tylko ja sama wśród tych chrapań.
Do tego jeszcze choróbsko się do mnie doczepiło.Coś trza dołączyć do tej bezsenności. Kaszle jak jakiś stary gruźlik, wrrrr. Nie cierpię takiego stanu. Rano człowiek czuje się taki zflaczały i do d..y no i oczywiście w moim przypadku nie chce się nic robić.
No ale takie chwile wykorzystuję sobie na szperanie np. książek, różnych aplikacji i wielu dziwnych innych rzeczy. Również mogę sobie pofolgować i słuchać książek lub też je czytać. Tak więc noc u mnie intensywna jest i coś się dzieje. Nie staram się przewracać z boku na bok czy też liczyć baranów bo po prostu u mnie to nie skutkuje, już to przerabiałam.
Na szczęście dzieci poszły do szkoły a ja mam jeszcze urlop :), więc mogę śmiało w łóżku się polenić i oczywiście dalej wertować.
Najważniejsze co znalazłam to PDF reader Lite, cudowna aplikacja na mój telefonik. Wszystko mogę sobie przesyłać za pomocą Wifi, tekst, muzykę i pliki mp4. Tego mi właśnie trzeba było do segregacji książek np.
Właśnie się zorientowałam, że siedzę jak ten kozioł ze słuchawkami na uszach a z nich nic nie dobiega. Może uszy grzeję se?
Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 sierpnia 2012
niedziela, 26 sierpnia 2012
To już 12 lat
od kiedy jesteśmy połączeni węzłem małżeńskim.
Już nie jest tak samo jak na początku :).
Wiele rzeczy się zmieniło. Ja się zmieniłam, Paweł się zmienił.... Czas tak szybko leci.
Urodziła nam się dwójka cudownych dzieci.
Zmienialiśmy wiele miejsc zamieszkania.
Nasza dotychczasowa droga była różna, czasem były wzloty ale i też upadki. Równość musi być zachowana dla porządku.
Po tylu latach mogę śmiało powiedzieć, że nadal kocham wciąż tak samo mocno mojego męża i wiem, że ja też jestem kochana.
Nie ważne co się dzieje na świecie, między nami, MY wciąż jesteśmy.
Już nie jest tak samo jak na początku :).
Wiele rzeczy się zmieniło. Ja się zmieniłam, Paweł się zmienił.... Czas tak szybko leci.
Urodziła nam się dwójka cudownych dzieci.
Zmienialiśmy wiele miejsc zamieszkania.
Nasza dotychczasowa droga była różna, czasem były wzloty ale i też upadki. Równość musi być zachowana dla porządku.
Po tylu latach mogę śmiało powiedzieć, że nadal kocham wciąż tak samo mocno mojego męża i wiem, że ja też jestem kochana.
Nie ważne co się dzieje na świecie, między nami, MY wciąż jesteśmy.
piątek, 18 maja 2012
środa, 16 maja 2012
dziwny tydzień
Po pierwsze, po raz drugi przeżyłam wycinanie migdałków u drugiego dziecka, czyli Oskara. Straszny jest widok usypiania dziecka. Jest, a nagle śpi i nie daje znaków życia. Zostawienie dziecka w rękach lekarzy i to czekanie.... Potem siedzenie i czuwanie przy łóżku w którym jest moja kruszynka, która nadal jest pod narkozą i znowu czekanie, kiedy się wybudzi. Słychać tylko pikanie maszyny która wystukuje rytm bicia serca... Potem..... budzi się mój synek z obolałym gardziołkiem... i jak mu teraz wytłumaczyć dlaczego ból jest tak ogromny? Dostaje lody, bajkę na odtwarzaczu, nasze zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. Wychodzimy ze szpitala po paru godzinach, Oskar dalej cierpi z powodu bólu. Dostaje cały czas czopki przeciwbólowe, gdy coś je czuje ogromny ból. Moje słoneczko po tygodniu od operacji nadal źle się czuje, bardzo mało je, niewyraźnie mówi, tak by nie nadwyrężać gardziołka. Sam prosi o proszki przeciwbólowe, które nie są czymś miłym w ich przyjmowaniu.
Po drugie jak by mi ktoś powiedział tydzień temu, że zmienimy auto, to bym nie uwierzyła. Jednak doszło do zmiany :). Mój Paweł mówi, że to przez to, że kupiłam kwiatka i nie miała bym go gdzie wsadzić wraz z naszymi bagażami w starym aucie. Nasze nowe auto jest ooooogromne i ma przede wszystkim 7 miejsc siedzących, no i wielgachny bagażnik, nad czym zawsze ubolewałam przy starym autku. Prowadzi się je super, choć muszę się do niego przyzwyczaić gdyż jest to automat (zawsze byłam przeciwnikiem automatu, ale ....). Co mogę powiedzieć zakochałam się w tym samochodzie, a jest nim Ford explorer. Acha i ma hak o którym też marzyłam :).
Po trzecie szał zakupów i super przeceny. Przede wszystkim Bauhaus, niedawno otworzony sklep na Islandii, w którym można prawie wszystko kupić do domu. Sklep przeogromny i wybór również, no i ceny konkurencyjne. Przeceny w żółtym domku, wszystkie rzeczy po 1000 koron.
Po czwarte imprezka sobotnia..... Super było!!!!
Jednak nie ma to jak w swoim własnym domku :)
Po drugie jak by mi ktoś powiedział tydzień temu, że zmienimy auto, to bym nie uwierzyła. Jednak doszło do zmiany :). Mój Paweł mówi, że to przez to, że kupiłam kwiatka i nie miała bym go gdzie wsadzić wraz z naszymi bagażami w starym aucie. Nasze nowe auto jest ooooogromne i ma przede wszystkim 7 miejsc siedzących, no i wielgachny bagażnik, nad czym zawsze ubolewałam przy starym autku. Prowadzi się je super, choć muszę się do niego przyzwyczaić gdyż jest to automat (zawsze byłam przeciwnikiem automatu, ale ....). Co mogę powiedzieć zakochałam się w tym samochodzie, a jest nim Ford explorer. Acha i ma hak o którym też marzyłam :).
Po trzecie szał zakupów i super przeceny. Przede wszystkim Bauhaus, niedawno otworzony sklep na Islandii, w którym można prawie wszystko kupić do domu. Sklep przeogromny i wybór również, no i ceny konkurencyjne. Przeceny w żółtym domku, wszystkie rzeczy po 1000 koron.
Po czwarte imprezka sobotnia..... Super było!!!!
Jednak nie ma to jak w swoim własnym domku :)
niedziela, 6 maja 2012
ósme urodziny Vikuli
sobota, 28 kwietnia 2012
boy and girl
piątek, 27 kwietnia 2012
Mąż mnie zostawił
poszedł do kolegi oglądać boks czy coś w tym rodzaju. Pewnie wróci koło 24:00. Ja zostałam sama z 3 dzieci, piszę że z 3 bo na noc przyszła koleżanka Vikuli.
Okazuje się też, że mam mordercę w domu w postaci Bolka (kota). Wczoraj przyniósł do domu żywego ptaka i się nad nim pastwił. Na szczęście Oskar spostrzegł co się dzieje i mnie zawołał. Wzięłam ptaszka i go wypuściłam na wolność, a Bolo dostał w ciry. Nie wiem co mam zrobić z tym kocurem. Ma już przy szyi dzwoneczek, myślę by mu założyć jeszcze jeden, co by ptaszki straszył swym dżwiękiem.
Jeszcze 11 dni i jedziemy na operację z Oskarem :(.
6 maja Vikila obchodzi ósme urodziny i owa jubilatka nie może się doczekać swojej imprezki, tym bardziej, że młoda chce zaprosić całą klasę.
Jutro pewnie na basenie wylądujemy i jak pogoda pozwoli to i na wycieczce.
Okazuje się też, że mam mordercę w domu w postaci Bolka (kota). Wczoraj przyniósł do domu żywego ptaka i się nad nim pastwił. Na szczęście Oskar spostrzegł co się dzieje i mnie zawołał. Wzięłam ptaszka i go wypuściłam na wolność, a Bolo dostał w ciry. Nie wiem co mam zrobić z tym kocurem. Ma już przy szyi dzwoneczek, myślę by mu założyć jeszcze jeden, co by ptaszki straszył swym dżwiękiem.
Jeszcze 11 dni i jedziemy na operację z Oskarem :(.
6 maja Vikila obchodzi ósme urodziny i owa jubilatka nie może się doczekać swojej imprezki, tym bardziej, że młoda chce zaprosić całą klasę.
Jutro pewnie na basenie wylądujemy i jak pogoda pozwoli to i na wycieczce.
niedziela, 22 kwietnia 2012
Odgrzebuję zdjęcia
sobota, 21 kwietnia 2012
Hoffell
Ostatnia impreza
Ostatnia impreza Oskara Bożonarodzeniowa Oskara w przedszkolu. Dzieci zrobiły przedstawienie dla rodziców. Jak co roku byli mikołaje którzy bawili się i śpiewali wraz z dziećmi i ich rodzicami. Były też i prezenty :)tym roku dzieci dostały szczoteczkę i pastę do zębów :)

Miało to miejsce w grudniu 2011 w hotelu Höfn.

Miało to miejsce w grudniu 2011 w hotelu Höfn.
piątek, 20 kwietnia 2012
Szalony Oskar
Moja słodka Vikula
czwartek, 19 kwietnia 2012
Sezon rowerowy otwarty
Dziś obchodzimy pierwszy dzień lata. Słoneczko świeci ale daleko dzisiejszej pogodzie do lata. Zimno jest i wieje mroźny wiatr.
Jednak skusiłam się na wycieczkę rowerową z dziećmi. Podjechaliśmy na stację benzynową co by nasze rumaki podpompować :). Nie ujechaliśmy kawałka "naszej trasy", a Oskar zaczął narzekać, że go nogi boleją. Normalnie dziadek z tego mojego syna, a może przyczyną owych bolących nóg było za niskie siodełko? (tak se teraz dumam). Pojeździliśmy po paru uliczkach, nie omieszkałam pozaglądać do ogródków, co by popatrzeć co w trawie piszczy. Do lata, takiego o jakim ja myślę, jest jeszcze baaardzo daleko. Na paru krzewach zaczynają się wykluwać listki, a na grządkach widać jedynie żonkile. Jednak z tego też trza się cieszyć i ja to właśnie czynię :))))).
Moi rowerzyści



Jednak skusiłam się na wycieczkę rowerową z dziećmi. Podjechaliśmy na stację benzynową co by nasze rumaki podpompować :). Nie ujechaliśmy kawałka "naszej trasy", a Oskar zaczął narzekać, że go nogi boleją. Normalnie dziadek z tego mojego syna, a może przyczyną owych bolących nóg było za niskie siodełko? (tak se teraz dumam). Pojeździliśmy po paru uliczkach, nie omieszkałam pozaglądać do ogródków, co by popatrzeć co w trawie piszczy. Do lata, takiego o jakim ja myślę, jest jeszcze baaardzo daleko. Na paru krzewach zaczynają się wykluwać listki, a na grządkach widać jedynie żonkile. Jednak z tego też trza się cieszyć i ja to właśnie czynię :))))).
Moi rowerzyści



niedziela, 15 kwietnia 2012
ach ten weekend
Weekend bardzo fascynujący. Rozpoczął się od imprezy w piątek. Impreza była przeznaczona dla kobiet. Świetnie się bawiłyśmy. Choć powiem, że nie bardzo chciało mi się iść na nią. Dostałyśmy wiele prezentów w postaci próbek kosmetyków. Jedzonko było przepyszne i zabawa również.
W sobotę Vikula pojechała do swojej koleżanki która mieszka na gospodarstwie. Tam zabawiła do niedzieli. Moja Niunia uczyła się jeździć konno. Mówiła, że sama ujeżdżała konia. Baaaardzo się jej podobało i gdy po nią przyjechaliśmy nie chciała wracać do domu :). Przekupiliśmy ją jednak wycieczką w nieznane hihihihi. Pojechaliśmy na lodowiec, który jest oddalony od naszego miejsca zamieszkania około 20 km. Pogoda i humorki dopisały.
W sobotę Vikula pojechała do swojej koleżanki która mieszka na gospodarstwie. Tam zabawiła do niedzieli. Moja Niunia uczyła się jeździć konno. Mówiła, że sama ujeżdżała konia. Baaaardzo się jej podobało i gdy po nią przyjechaliśmy nie chciała wracać do domu :). Przekupiliśmy ją jednak wycieczką w nieznane hihihihi. Pojechaliśmy na lodowiec, który jest oddalony od naszego miejsca zamieszkania około 20 km. Pogoda i humorki dopisały.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Zimowe dzieci
Co prawda zima już odpuściła :).
Tak sobie przeglądałam zdjęcia i stwierdziłam jak te moje dzieci szybko rosną (odkrycie Ameryki hahahah). Jeszcze niedawno takie malunie były,słodziaki, a teraz to potrafią fochy zapuszczać ale też i na poważniejsze tematy można porozmawiać. Kocham te moje brzdące najbardziej na świecie. Za parę miesięcy oboje będą uczęszczać do szkoły. Vikula do 3, a Oskar do 1. Trzeba zacząć wyprawkę do szkoły szykować :) dla młodzieńca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













